weglowa, uroczysko, prokadencja

Niedziela, 20 Grudzień, 2009 (All day)
20091218_18

Święta za pasem, a co z pierogami? Kupić w supermarkecie to żadna sztuka. A lepić też nie każdy potrafi. Dlatego koniecznie należy przybyć na warsztaty pierogowe do Supraśla! Lepienie będzie trwało cały weekend, każdy może wpaść w porze przez siebie wybranej.

Pamiętacie pierogi w Alkierzu? Lepiła je twórczyni przybytku - Joanna Jakubiuk, absolutna mistrzyni w sztuce pierogarstwa. Kto raz spróbował, zapamiętał je na pewno, bo Joasia to kulinarna czarodziejka. Znikła na długi czas z Supraśla, by gotowania uczyć się od najlepszych, ale na sobotę i niedzielę wraca. To ona właśnie warsztaty poprowadzi.

Przez całą sobotę i niedzielę w Gospodarstwie AgroArtTurystycznym (ul. Nowy Świat 72) będzie można wraz z nią lepić, gawędzić, grzać się w cieple kominka. Bo to nie tylko warsztaty, ale i niezobowiązujące spotkanie, wymiana dobrej energii, przedświąteczny rejwach, niewykluczone, że przy dobrej muzyce na żywo. A wszystko w oczekiwaniu na święta.

Przedsięwzięcie wymyślił Michał Strokowski wraz z ekipami niestrudzonych aktywistów z: uroczysko.art.pl, weglowa.pl i prokadencja.art.pl (słowem - towarzystwem, które przez całe wakacje zapewniało nam twórczy ferment na Węglowej, przygotowując koncerty i prezentacje niezależnych twórców). Nieogrzewana Weglówka na zimę została zamknięta (zresztą nadal nie wiadomo, jakie będą jej kulturalne losy). Ale póki co ekipa z Węglowej zwołuje się - oraz wszystkich chętnych - do Supraśla właśnie.

Samo miejsce, w którym odbędą się warsztaty jest magiczne - to wynajęty przez organizatorów dom nieżyjącego już prof. Smoktunowicza - drewniany, z kominkiem, duża kuchnią i salonem.

- Wyobrażacie to sobie? Trzy rozgrzane piece, ciepła kuchnia, śnieg za oknem. Siedzimy sobie, lepimy, gadamy... - mówi Strokowski. - Do Supraśla, sławnej w Polsce i w świecie prowincji kultury zapraszamy wszystkich. Czekamy na każdego, kto poszukuje, i w przedświątecznym czasie po prostu chciałby ulepić samodzielnie pierogi w świetnej atmosferze. 12 sprawdzonych, ale indywidualnie dobranych dla każdego wigilijnych przepisów i 30 własnoręcznie zrobionych pierogów warsztatowicze zabiorą ze sobą na święta do domów.

Oczywiście konieczne są pewne obostrzenia.

Przede wszystkim obowiązuje wcześniejsze umówienie się na wybraną godzinę w sobotę i niedzielę (ranne ptaszki też mile widziane) - tel. 694 309 501. No i składka w wysokości 60 zł. Kwota zostanie przeznaczona na wynajęcie domu przy ul. Nowy Świat 72 oraz produkty, potrzebne do lepienia i nadziewania (ze sobą nie trzeba nic przywozić).

Za to można zabrać ze sobą dzieci - w sobotę o godz. 19 nastąpi godzinna przerwa w lepieniu, bo Teatr pod Orzełkiem zaprasza na "Bajkową szopkę".

Telefon do organizatora: 694 309 501

Dyrygent od lepienia: Joanna Jakubiuk

Od 10 lat zawodowo związana jest z gastronomią i kulinariami. Laureatka kilku konkursów kulinarnych , najbardziej jednak ceni sobie nagrody w konkursie Nasze Kulinarne Dziedzictwo - Smaki Regionów. Tworzy i opracowuje autorskie przepisy i potrawy, współpracuje z branżowymi magazynami o smakach, jedzeniu i dobrej kuchni. Przygotowuje swoją pierwszą książkę o kuchennej pasji, miłości do kucharza i lepieniu pierogów, które niespodziewanie mogą odmienić życie.

Choć wytrwale zgłębia tajniki dobrego gotowania i nowoczesnej kuchni pod okiem znanych mistrzów kucharskich nadal pozostaje wierna tradycji.

O sobie mówi:

"... z ciekawości smaku i pragnienia poznania nowych technik gotowania, patrzenia na gastronomię i karmienia ludzi pojechałam do Warszawy i terminowałam półtora roku jako trybik u doskonałego i jednego z najlepszych kucharzy w Polsce Jacka Szczepańskiego (byłam jedyną kobietą, którą przyjął do zespołu, bo zwykle pracuje tylko z facetami), dał mi w kość i dręczył w pracy ale zrobił ze mnie dobrą myślącą i czującą smak kucharkę.

Z tej mojej miłości do jedzenia, do gotowania, do uprawiania ziółek i innego roślinnego asortymentu w postaci warzyw i owoców poszłam na rolnictwo na SGGW, aby zostać wykwalifikowaną kucharką z tytułem inżyniera rolnictwa. Wkuwam chemię i botanikę, żeby lepiej pojąć to co się dzieje na kuchennym stole i w garnku.

Znoszę makulaturę na czwarte piętro bez windy w postaci ogromnych ilości książek o gotowaniu, jedzeniu, smakowaniu, ziołach i ich mieszaniu.

Nie zachwycam się włoską ricottą i mascarpone, bo uważam nasz polski krowi twaróg za smaczniejszy.

Lepię pierogi na zamówienia warszawskich smakoszy, uczę ich jak robić dobre jedzenie, jak zagniatać domowy makaron, jak usmażyć dobry stek i jak posługiwać się profesjonalnie nożem. Opowiadam o historii jedzenia i o poszukiwaniach smaku, o tradycjach kulinarnych, o dobrych naszych regionalnych produktach i o tym, co można z nich zrobić doskonałego".

Źródło: Monika Żmijewska, Gazeta Wyborcza Białystok